Archive for Styczeń 2015

TRZYKROPKI

Raz w raju Adam
przez węża pościł.
Koniec miłości.
Małżeńska zdrada.

XXX

Ojciec nagrodzić chciał syna,
gdy złotem sypnęły żniwa.
Syn złotych gór oczekiwał.
Wnet złotą rybkę otrzymał.

XXX

Po ślubie jestem szatanem,
chociaż bywałem aniołem.
Nad czołem rogi przypiąłem.
Samotnym diabłem zostanę.

XXX

Całowała nieraz
czule: usta w usta.
Słodki romans ustał.
Gębę mną wyciera.

XXX

Może wymienić ktoś zechce
ojczyste słowa niektóre.
Nieboszczyk – niech siusia z chmurek.
Deszczyk – niech leży na desce.

XXX

Mrozisz mnie, żono, rozmową
wczoraj i dziś; może jutro.
Powiedz choć raz ciepłe słowo.
Jedno już mówię: „futro”.

XXX

Gęś straciła pierze.
Trybunał się najadł.
Sąd podaje jaja
częściowo nieświeże.

XXX

Łupnął mnie w szczękę.
Później głęboko
podbił mi oko.
Szedł mi na rękę.

XXX

Nie szedł na udry.
Jak tchórz – bez słowa
dłoń pocałował.
Wolałby ugryźć.

XXX

Dbał o swą kieszeń
bogaty bliźni.
Glebę użyźnił.
Ja go nie wskrzeszę.

XXX
Cieszy się motłoch.
Mknie czarownica.
Tłumy zachwyca,
gdy macha miotłą.

XXX

Popuszczam wodze
fantazji przy nich.
Chłop wie, co czyni.
Sam nie urodzę.

XXX

Bądź odważny jak żołnierz.
Miej odwagę cywilną.
Choć do żony ci pilno,
nie wylewaj za kołnierz.

XXX

Miło być malcem.
Byłem jak ogół
w szponach nałogu.
Ssaliśmy palce.

XXX
Niedługo umrę.
Już krok do mety.
Wrzucam sekrety
jak kamień w trumnę.

 

XXX
Poezji tytan
wniósł plon bogaty.
Odszedł w zaświaty.
Dzieł nikt nie czyta.

XXX

Walę w mur głową
jak młota rywal.
Zdobi mnie śliwa.
Głupoty owoc.

XXX

Kuł tak jak dzięcioł
przejęty strachem.
Wykuł na blachę.
Przegrał z pamięcią.

XXX

Każdy coś umie,
ty też potrafisz.
Ozdobisz afisz.
Nim zginiesz w tłumie.

XXX

Gdy złączyć chcesz połowy,
nadzwyczaj musisz się starać.
Półgłówków płacze para.
Nie tworzą jednej głowy.

XXX

Ust i serc nie rani
ten samotny żagiel.
Łowi szprotki nagie.
Gołymi rękami.

XXX

Smalili do niej
wszyscy cholewki.
Wygrał chłop krewki.
Wstyd, łyse konie.

XXX

Latał z wesołą
jak gil panienką.
Dziś śpiewa cienko.
Puka się w czoło.

XXX

Rój chłopców krzepkich
kocha urocza.
Klapki na oczach.
Brak piątej klepki.

XXX

Jest jak czerwona
płachta na byka.
Fika jak dzika.
W jego ramionach.

XXX
Gdy ślubna żona hasa,
małżonek tonie we łzach.
Ona hasa, on pełza.
Zabrakło kwasom zasad.

XXX

Zalecam się do panien,
co nocą ze mną psocą.
Nie pytaj lepiej: „Po co?”.
Uchylam to pytanie.

XXX

Umyka od żony,
bo uwielbia zmianę.
Rumiany kochanek.
Świeżo upieczony.

XXX

Noc oddaje kolegom,
gdy są krzepcy i młodzi.
We dnie jej to przechodzi.
Do porządku dziennego.

XXX

Areszt na nią połóż
wśród puszczańskich ścieżek.
Niech tu się rozbierze.
Od góry do dołu.

XXX

Kocham błędną owcę,
więc razem z nią chodzę.
Jest n a dobrej drodze.
Schodzi na manowce.

XXX

Od wielu godzin
serce mu płonie.
Sam na peronie.
Pociąg odchodzi.

XXX

Wśród pań i pierzyn
chciał wygrać robra.
Do pań się dobrał.
Bez jednej leży.

XXX

Długo już pościsz
na łez padole.
Chleb w oczy kole.
Nie żyw wrogości.

XXX

Odwiedził łóżko
mistrz po wieczerzy.
W szczęście uwierzył.
Spał z dobrą wróżką.

XXX

Dziewczynę popieść.
Nie dręcz gadaniem.
Nie nęci panien
trup na urlopie.

XXX

Pragnął mieć na przyszłość
seksu amatorkę.
Kusił ją rozporkiem.
Nic z tego nie wyszło.

XXX

Naucz się cenić
wisielczy humor.
Unoś się dumą.
W cieniu szubienic.

X X X

Na bezprawie klniesz wściekle,
na korupcję narzekasz.
Takie prawo człowieka.
Sprawiedliwość jest w piekle.

X X X

Partia obietnic
ma żer dla tłumu..
Da śmieci umów.
Uświetni śmietnik.

X X X

Jest przed młodzieżą
problem elity.
Ster wziął polityk.
A rządzi nierząd.

X X X

Dzięki mamonie
żył nadzwyczajnie.
Miał własną stajnię.
Kopał się z koniem.

X X X

Brudne pieniądze
prał w mętnej wodzie.
Los jego podziel.
W sądzie jak sądzę.

X X X

Pcha za parawan
prawdy zbyt nagie.
Jak pies łże blagier.
Wstydliwa sprawa.

X X X

Gna ku nam bieda
wielkich rozmiarów.
Strach padł na naród.
Ukryć się nie da.

X X X

Lęk w ludziach budził,
gdy byli słabi
Wziął w dłoń karabin.
Wyszedł na ludzi.

X X X

Plany roztoczył
niesamowite.
Zgorszył elitę.
Kpił w żywe oczy.

FRASZKI

 

Łopot
Na nic orlich skrzydeł łopot,
gdy po uszy wpadniesz w błoto.

XXX

Na wąsy
Czy wąsów twych wiecha
do nas się uśmiecha,
czy też ostro kąsać
chcą zęby spod wąsa?!

XXX

Stoły
Gdy na moim stole
ziemniaki i olej,
kusi mnie biesiada
przy stole sąsiada.

XXX

Podział
Dzięki swej pracy
żyją biedacy;
dzięki pieniądzom
idioci rządzą.

XXX

Hipokryzja
Żony swe kochamy
uczuciem głębokim
pomiędzy skokami
z innymi – na boki.

XXX

Wygląd

Pod siwą brodą
zmarszczki na twarzach;
wygląda młodo,
kto się zestarzał.

XXX

Lek

Ból życia leczmy
śmiechem słonecznym!
XXX

Horpyny władzy
Wierni nie wierzą
rządzącym jędzom.
Gdzie rządzi nierząd,
na rządy zrzędzą.

XXX

Wierszyk z pompą

Choć mieszkasz przy pompie,
postępuj jak skąpiec:
czerp wodę z wystąpień,
skarpetki jak słoń pierz…
Cy uda się kąpiel?
Przypuszczam, że wątpię.

XXX

Postęp

Ludzie nam rosną,
tęskniąc za knieją;
już z dżungli w kosmos
dotrzeć umieją.

XXX

Kierat

Tak trudno ogiera
wprząc w życiowy kierat!
Do pracy ma szkapa
większy odeń zapal!

XXX

Sum

Gdy sum zobaczył
z przynętą haczyk,
a z nim wędzisko…
wił się jak piskorz.

XXX
Stary koń

Za złe mu nie bierz:
hasał jak żrebie;
przebył jak pacjent
końską kurację.

XXX

Śladem Sokratesa

Choć ku Ksantypie
nocami łypie,
śpi z młoda kozą
tak jak filozof.

XXX

Dar
Są niebios darem
dwa źródła potęg:
komórki szare
i ręce złote.

XXX

Siła oręża
Kto chce zwyciężać
siłą oręża,
ten się nie kładzie
na barykadzie.

XXX

Sztandar i proporzec
Mafijna banda
rozwija sztandar,
więc lud w pokorze
zwija proporzec.

XXX

Tajniki
Gdy chcesz znaleźć sposób,
by dojść do sekretu,
nie czytaj donosów
od analfabetów.

XXX

Postawa życiowa
Kto się obywa,
stroni od prywat;
zachłanność dzieli
obywateli.

XXX

Warunek sukcesu
Kto się głowi,
zna metodę:
- Karierowicz
musi odejść!
XXX

Pociąg
Choć ma biedaczka
nogi jak kaczka,
ciągnie do młodych
jak gęś do wody.

XXX

Darcie szat
Ten symbol zrozummy,
gdy etyk drze szaty:
- Cnotliwy jest dumny,
niecnota – bogaty.

XXX

Pokolenia
Nie licz na potomność!
Wnuki cię zapomną.

CHIŃSZCZYZNA

Poliglota wyznał:
„- Piękna jest chińszczyzna!”
Czcił Chiny ten człowiek
nade wszystko – w mowie,
ale z Chińczykami
mistrz – niestety – zamilkł:
„- Z moim ideałem
w życiu nie gadałem!”

X X X

W „DZIKIM KRAJU”

Żyć po królewsku
pośród nas chcieli;
mogli bez przeszkód
grać rolę elit.
Ich rząd uświetnił
bursztyn i złoto;
za deszcz obietnic
zostawią – potop.
Gdy już z beztroską
furę głupstw palną;
stwierdzą, że polskość
to nienormalność;
potem znikają
jak król Walezy,
bo „na tym kraju”
im nie zależy.

X X X

NA POŻEGNANIE

Wyjeżdża rozrzutnik;
żegnamy go smutni;
mógł wszystko wyprzedać
nim zjawi się bieda…
Zatrzymał nimb sławy,
nam – długi zostawił;
po życiu z ofermą
nadchodzi czas miernot.

X X X

TOAST DLA CZARNYCH OWIEC

„ – Na świat nie przyjdzie tu żaden geniusz!!
Nie każdy pragnie żyć w waszym cieniu!
Uczciwy miejsca tu nie zagrzeje,
gdzie żyją tacy jak wy – złodzieje!
Wznosimy przeto toast – na zdrowie
wszystkich parszywych i czarnych owiec!”

X X X

O UMIARZE

Źle, kiedy naród
nie zna umiaru;
kraj swój zniszczycie
przez nadużycie!

X X X

KONOPIŃSKI DZIECIOM

 

SPOTKANIE Z CZARODZIEJEM

 

Wczoraj spotkałem się z czarodziejem,
co do rozpuku przez łzy się śmieje
i umie takie wyczyniać cuda,
że pryska nuda, gdy żart się uda!
Ten nasz czarodziej myśli wciąż o tym
jak ludziom księżyc dać szczerozłoty,
jak przejść na drugą stronę zwierciadła,
jak podnieść gwiazdkę, co z nieba spadła,
jak suche siano przemienić w zieleń,
jak z dni powszednich stworzyć niedziele,
jak brzydkie słowa cofnąć do gardła,
jak wskrzesić przyjaźń, która umarła,
jak z kół pogiętych zmajstrować bicykl,
jak świeże jajka mieć z jajecznicy,
jak zmienić patyk w kwitnącą gałąź,
jak rozbić szklankę, by znów mieć całą,
jak z barszczu zrobić świeże buraki
i zupę z gwoździ warzyć jak fakir,
jak mówić niemo, jak ciszy słuchać,
jak zamknąć w butli wielkiego ducha,
jak wznosić z lodów lodową górę
i jak z radości skakać do chmurek,
jak zmienić babcię w panienkę młodą
i jak pogodzić się z niepogodą,
jak zdobyć stolik, co się nakrywa,
jak latający utkać nam dywan,
jak rozgryźć wszystkie twarde orzechy,
jak na dnie smutku znaleźć uśmiechy
i jak odszukać magiczne słowa,
by wesołością świat zaczarować!

AFORYZMY ciąg dalszy

 

Uczeni zamieniają znaki zapytania w wykrzykniki.

X X X X

Dom bez książek pogrążony jest w ciemnocie.

X X X X

Dowódcy umywają ręce w krwi żołnierzy.

X X X X
.
Brudną robotę powierza się zazwyczaj ludziom o czystych rękach.

X X X X

Błaznowi korona z głowy nie spadnie.

X X X X

Symulanci są zdrowi aż do śmierci.

X X X X

Złote ręce nie zastąpią szarych komórek.

X X X X

Myśl o wolności zniewala wszystkie umysły.

X X X X

Złe prawo zamyka proste drogi, a otwiera kręte ścieżki.

X X X X

Wiatr, który dmie w nasze żagle, wieje w oczy wrogom.

X X X X

Kopiąc dołki pod bliźnimi, nie dotrzesz do serca Ziemi.

X X X X

Kto nie usypia sumienia, budzi zaufanie.

X X X X

Wierz w rozum, a zrozumiesz wiarę.
X X X X

Człowiek jest robotem Boga.

X X X X

Religie rzucają ludzi na kolana.

X X X X

Bóg najbardziej kocha biednych, głodnych, chorych i samotnych. Dlatego wcześniej ich do siebie zabiera.

X X X X

Byt – dożywotnia kara życia.

X X X X

Nie ma sensu żyć bez idei. Chyba, że idea jest bez sensu.

X X X X

Można przechytrzyć każdą kobietę. Z wyjątkiem Śmierci.

X X X X

Choć urosną ci skrzydła, nie odrywaj się od Ziemi.

X X X X

Kto musi dźwigać zbyt wielkie ciężary, opuszcza ręce.

X X X X

Kto stracił twarz, nie odnajdzie jej w żadnym lustrze.

X X X X

Wielkie słowa nie powiększą małych ludzi.

X X X X

Stanowisko nie jest miarą wielkości człowieka.

X X X X

Gdy siła młota zawiedzie, spróbuj mur przebić głową.

X X X X

Trudno iść z podniesioną głową, gdy naplują ci w twarz.
X X X X

Myśl rozsądnie, a rozsądzisz pomyślnie.

X X X X

Sam nie udźwigniesz sukcesu.

X X X X

Na szczyty wchodzi niewielu, po szczytach chodzi garstka.

X X X X

Płytcy nie osiadają na mieliznach.

X X X X

Gałgany potrafią wszystko zeszmacić.

X X X X

Głupcy otaczają się głupszymi, mędrcy – mądrzejszymi.

X X X X

Mędrzec wśród kretynów sprawia wrażenie idioty.

X X X X

Zaślepienie przywódców otwiera oczy narodowi.

X X X X

Ludzie, którzy niedawno zeszli z drzew, wjeżdżają w nie samochodami.

X X X X

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale kocha wysokie loty.

X X X X

Jaka szkoda, że piszą przeważnie ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

X X X X

Nie wysługuj się służalcom!

X X X X

Ręce, splamione łapówkami, można umyć, ale sumienia oczyścić się nie da.

X X X X

Za brudne pieniądze nie kupisz czystych uczuć.

X X X X

Blask drogich kamieni oślepia tych, którzy nie błyszczą umysłem.

X X X X

Krople łez drażą nasze serca.

X X X X

Strzeż się bratniej dłoni uzbrojonej w sztylet!

X X X X

Twarde głowy podpierają się giętkimi kręgosłupami.

X X X X

Ofiara losu dzieli los ofiar.

X X X X

Gdy czart podnosi ogon, aniołom opadają skrzydła.

X X X X

Droga z ust do ucha jest stanowczo zbyt krótka!

X X X X

Nie da się myśleć, gdy myśli się o jedzeniu.

X X X X

Wampir na diecie pije sok z marchwi.

X X X X

Pączek rozkwita w ustach, a owocuje w biodrach.

X X X X

Nie leż plackiem przed babami!

X X X X

Ucz się od słoni mrówczej roboty!

X X X X

Pchły tygrysa się nie boją.

X X X X

Autorytety moralne nie cieszą się autorytetem.

X X X X

Zawsze mówię, o czym myślę, że przyniesie mi korzyść.

X X X X

Prawdomówni okłamują nas, biorąc udział w reklamie.

X X X X

Ziemia – przystanek na drodze z wieczności do wieczności.

X X X X

Geniusz ma ograniczenia, głupota jest bezgraniczna.

X X X X

Życie jest zbyt krótkie, by spłacić za nie długi Bogu.

X X X X

Ludzie małego kalibru strzelają z pepeszy.

X X X X

Miłość sławy zabija sławę miłości.

X X X X

Kto mówi prawdę naraża się na kłamliwe oszczerstwa.

X X X X

Analfabeci stawiają krzyżyki na naszym dorobku.

X X X X

Fanatycy gotowi są umierać za ideę, dla której pragną żyć.

X X X X

Czas odbiera nam młodość, ale za to dodaje zmarszczek.

X X X X

Kto dźwiga w życiu własne garby, temu – jak wielbłądowi – dołożą ciężarów.

X X X X

Im dłużej w życiu knocisz, tym więcej musisz gasić świeczek na urodzinowym torcie.

X X X X

Tragedia życia polega na tym, że jest komiczną farsą z dramatycznym zakończeniem.

X X X X

Dyktatury funkcjonują wyłącznie dzięki funkcjonariuszom.

X X X X

Wojna: pieśń o umieraniu przy akompaniamencie armat.

X X X X

Lepiej dźwigać krzyż przez całe życie, niż na nim zawisnąć.

X X X X

Strumieni łez nie utopisz w morzu alkoholu.

X X X X

Ze smutkiem żegnamy tych, którzy oddali szare życie doczesne za szczęście wieczyste.

X X X X

Marsz weselny prowadzi nas do łoża, marsz wojskowy – na wieczny spoczynek.

X X X X

Zachwycaj się prądami literackimi, ale jako twórca – płyń pod prąd.

X X X X

Gdy mróz zwarzy większość kwiatów jabłoni, owoce będą dorodniejsze.

X X X X

Nawet najwięksi ponuracy uśmiechają się na widok aparatu fotograficznego.

X X X X

Pochlebiam sobie, że nie pochlebiam pochlebcom.

X X X X

Nie wystawiajcie błazna na pośmiewisko!

X X X X

AFORYZMY

 

Aforystyka: taniec na pointach.

X X X X

Drabinę kariery wymyślili ci, którzy na szczyt wjeżdżają windą.

X X X X

Los uśmiecha się rzadko, najczęściej się z nas śmieje.

X X X X

Dobre rady sprowadzają nas na złe drogi.

X X X X

Bezgrzeszni grzeszą pychą.

X X X X

Nie rozumiem zarozumialców.

X X X X

Ponuracy są komiczni.

X X X X
Nie licz na wyrachowanych.

X X X X

Prawdziwe bogactwo mierzy się ilością fałszywych przyjaciół.

X X X X

Najłatwiej skubie się tego, który stroi się w cudze piórka.

X X X X

Kariera jest jak tor saneczkowy; ledwo się wdrapiesz na szczyt, musisz zjeżdżać.

X X X X

Drogą oprawą nie wzbogacisz ubóstwa myśli lichych książek.

X X X X

Rząd nie pragnie rządzić, wystarczą mu porządne podatki.

X X X X

Ileż trzeba siły, by udźwignąć swoje słabostki.

X X X X

Czarcie plemię czuje się w piekle jak w raju.

TRIOLETY

Do pustych kieszeni
nie trafią frazesy;
nie mówcie, szaleni,
do pustych kieszeni.
Choć krzykacz się pieni,
nie napełni kiesy;
do pustych kieszeni
nie trafią frazesy.

x x x x

Gdy nie umiesz lepiej,
to lepiej nic nie mów!
Zamknij buzię, cepie,
gdy nie umiesz lepiej!
Kto byle co klepie,
Ten szkodzi bliźniemu;
Gdy nie umiesz lepiej,
To lepiej nic nie mów!

x x x x

Kwiaty kłamstw siejemy,
by zbierać owoce;
bez wstydu, bez tremy
kwiaty kłamstw siejemy.
Liczymy na dżemy,
a spijamy ocet;
kwiaty kłamstw siejemy,
by zbierać owoce…

x x x x

Od głupców się uczymy,
że głupcem być nie warto!
Jedynie tej maksymy
od głupców się uczymy.
Gdy wpuszczą cię w maliny,
kładź tamę głupim żartom!
Od głupców się uczymy,
że głupcem być nie warto.

x x x x

Opanuj się, chamie,
panie, się pohamuj,
Bo gniewem się splamię;
opanuj się, chamie!
Wybryki twe chrzanię
i pogląd do chrzanu!
Opanuj się, chamie!
Panie, się pohamuj!

Gbur się obraża,
bo jest ponury!
Za śmiech na twarzach
gbur się obraża.
Tną żarty kpiarza
aż lecą wióry;
gbur się obraża,
bo jest ponury.

x x x x

Ważna osobo –
służ narodowi!
Panuj nad sobą –
ważna osobo!
Bądź władz ozdobą,
zamiast łup łowić!
Ważna osobo –
służ narodowi!

x x x x

Śni o wyborach
twórca obietnic;
Cwaniaków sfora
śni o wyborach.
Znikł jak kamfora
marzeń sen letni;
Śni o wyborach
twórca obietnic.

X x x x

Nie łapie much orzeł
w locie ku obłokom;
choć gżą się w oborze,
nie łapie much orzeł!
O gnój dbać nie może,
kto mierzy wysoko;
nie łapie much orzeł
w locie ku obłokom!

x x x x
Najpierw zasługa,
potem – zapłata;
pazerność ugaś!
Najpierw zasługa!
Choć toniesz w długach,
los figle płata:
Najpierw zasługa,
potem – zapłata!

HAIKU BEZ LIKU

Idą z kolędą
przy żłobie siano sobie
przywłaszczać będą

 

Cieszy to władzę
że pokorni konformizm
mają na fladze

 

Do władzy portu
wciąż płyną z głupią miną
wybrańcy fortun

 

Datkiem dla szelmy
narażasz łapówkarza
na grzech śmiertelny

 

Wieprz porósł w pióra
i jak sokół wysoko
chce bujać w chmurach

 

Nie pudruj pyska
kto twarz stracił wśród braci
czci nie odzyska

 

W zmywaków strudze
bez łyżek bractwo liże
talerze cudze

 

Z życiem się biedzi
erudyta słów tytan
i sługa wiedzy

 

Igrają z prawem
więc wyłóżmy usłużnym
kawę na ławę

 

W imieniu prawa
z ustaw kpiny czynimy
czy to praw zawał

 

Władzę ma wałkoń
los jest ślepy więc przepych
daje pyszałkom

 

Czas umrzeć skoro
łapówkarze od marzeń
opłaty biorą

 

Wszystko utracisz
gdy cię zdmuchną jak próchno
z ziemskiej połaci

 

Przyczyna żenad
siano w głowie lub owies
oleju nie ma

 

Męczy się władza
pracy dużo ma urząd
gdy nam przeszkadza

 

Wszystko obieca
polityk by na szczyty
wejść po twych plecach

 

Przez bagno zgryzot
brną partie wiec się martwię
że się zagryzą

 

Kręcąc swój biznes
tani dranie działaniem
niszczą ojczyznę

 

Swatać nie próbuj
przecież honor z mamoną
nie wezmą ślubu

 

Sumienia obudź
gdy złodziejom się kleją
pyski do żłobu

 

Plujący w kaszę
przejęli rolę elit
w ojczyźnie naszej

 

Męstwem się wykaż
Nie toleruj u steru
nieudacznika

 

Złodziejom przebacz
nie pojmą że o dojną
krowę dbać trzeba

 

Petentom życzmy
nie gińcie w labiryncie
biurokratycznym

 

Kąśliwym piórem
kpiarzy zakon cwaniakom
zajdzie za skórę

 

Ten który milczy
utknie w bagnie jak jagnię
w ostępach wilczych

FRASZKI NOWE

OSTRZEŻENIE
„- Na drodze do portu
w morzu draństw zbłądzicie!”
– rzekł zdobywcom fortun
rozumu właściciel.

 

AFISZ
Nigdy na plakat
nie pchaj Polaka!
Pchać się na afisz
Polak potrafi!

 

ZMOWA MIERNOT
Miernoty łączy przyjaźń;
wybitnych się wybija.

 

BROŃ
Gdy tępy głupiec
Skórę nam łupie,
ostrą ironią
mędrcy się bronią.

 

PRAWDA
W zaplutych ustach krętaczy
prawda jest prosta jak haczyk.

HAIKU

Kpicie że starzec
jak orzeł żyć nie może
to się okaże

 

W serce zraniony
szyderca nie ma serca
dla sług mamony

 

W głowie dynamit
gdy treść ważką swą fraszką
wiążę rymami

 

Zaproś pod strzechę
prawdę nagą z powagą
kłamstwo z uśmiechem

 

Draniu przeklęty
skutecznie cię uwiecznię
za twe przekręty

 

Wstyd w kraju moim
znakomity polityk
ojczyznę doi

 

Elity chore
od kolebki żrą chlebki
z czarnym kawiorem

 

Kradnie elita
a zwłaszcza gdy przywłaszcza
sobie kapitał

 

Sukcesu szczegół
wziął procent za owoce
pracy kolegów

 

Głowa mu pęka
drży matoł przed utratą
władzy w swych rękach

 

Strachu maczugą
przyzwoitość wybito
z głów władzy sługom

 

 

 

 

NOWE FRASZKI

 

JUDASZ

Lekceważę szuję,
co – milcząc – całuje,
by złoto milczenia
na srebrniki zmieniać…
Szantażystę straszę
izdebką z judaszem.

 

O CYMBAŁACH

Sukcesów nie wróżą
w orkiestrze cymbałom:
ambicji za dużo,
talentu za mało.