HAIKU BEZ LIKU

Sezam bibliotek
w papierach nam otwiera
bogactwo złote
XXX
Znajdź urok w rymach
przy pięknie serce mięknie
jak plastelina
XXX
Wiedźm z Góry Łysej
nie szokuj – hiena roku
bierze ślub z lisem
XXX
Urządź samosąd
spraw manto denuncjantom
zanim doniosą
XXX
Wzór dając osłom
niedołęga gwiazd sięga
głową wyniosłą
XXX
Już dosyć bójek
szczęka chrzęści gdzie pięści
prawo panuje
XXX
Śmiech wrogów nie ma
wszak uroczo chichoczą
człowiek i hiena
XXX
Wieprz krótko żyje
przy korycie swe życie
wspomaga ryjem
XXX

 

System praw zawiódł
wejście smoka to pokaz
prawa w bezprawiu
XXX
Lud patrzy krzywo
w praw niewoli nas boli
niesprawiedliwość
XXX
Wolność chwalicie
choć połowa w okowach
pędzi swe życie
XXX
W ojczyźnie sławmy
w ustawach siłę prawa
bez kruczków prawnych
XXX
Nowych praw przejaw
bandycie zbój skradł życie
okradł złodzieja
XXX
Korupcji bagno
kleptokraci wzbogacić
złodziei pragną
XXX
Wiódł żywot byczy
bez koryta bandyta
jak świnia kwiczy
XXX
Kości rzucone
a przy mięsie się trzęsie
elity członek
XXX
Zmień działań drogi
dóbr obfitość elito
twórz dla ubogich
XXX
Gdy bój trwa w sejmie
bezczelność z oczu bielmo
wyborcom zdejmie
XXX
U elit potęp
w głowach wiedzę z posiedzeń
w czynach głupotę
XXX
Chytrych omińcie
coraz więcej chcą w ręce
w biur labiryncie
XXX
Mędrców okradną
w szkole życia ma spryciarz
ławkę bezpłatną
XXX
Władza ma pomysł
przykładnie nas okradnie
rozda dyplomy
XXX
Kpią z sądów szuje
bo szatan adwokata
nie potrzebuje
XXX
W życiu był nikim
śmierdział groszem bo poszedł
do polityki
XXX
Gdy widzę drani
podłe twarze to marzę
usiądźcie na nich

XXX

Dzieląc zysk czysty
kleptokraci wzbogacić
nie chcą artysty
XXX
Jesteśmy nadzy
z twórców tłumem w twarz splunę
złodziejskiej władzy
XXX
Z pozoru masyw
w nowych ramach ta sama
klasa bez klasy
XXX
Wbrew wszelkim kłamstwom
w prawdzie cienia kłamstw nie ma
i to jest kłamstwo
XXX
Draństwa odkrywam
gdzie szmata nam zamiata
brudy pod dywan
XXX
Kpi z nas drań stary
immunitet bandytę
chroni od kary
XXX
Głąb kapuściany
nie przeszkadza we władzach
rządzi główkami
XXX
Gdy bzdur nie tępię
tępota nas omota
w piekielnym tempie
XXX
Drań skrycie marzy
że tłum bliźnich użyźni
glebę cmentarzy
XXX
Wbrew drzew szeregom
opętańczy wiatr tańczy
do upadłego
XXX
Weź broń na ramię
zanim ciężar oręża
ręce załamie
XXX
Nie bój się szczytu
gdy wiatr zadmie – dokładnie
do chmur się przytul
XXX
Pod muz opieką
nieś bagaże swych marzeń
w drogę daleką
XXX
Młodzieży kadzę
wzbudza podziw jak młodzi
przejmują władzę
XXX
Rośnie nam krzywa
kiedy dziatwie ułatwię
dostęp do piwa
XXX
Bez serc bez ducha
ramole są jak w smole
tańcząca mucha
XXX
Skorumpowana
elita o kapitał
walczy od rana
XXX
Pragnie żyć błogo
z całej duszy chce uszyć
buty swym wrogom
XXX
Nim cię śmierć zgładzi
obroń dobro przed kobrą
i jadem gadzim
XXX
Słuchaczy szkoda
podczas zebrań jak z cebra
leje się woda
XXX
Nie skacz jak zając
nie wykrzykuj wyniku
łowów nie znając
XXX
Kłamczuchów sfora
wymaga żeby blaga
miała sponsora
XXX
Prywaty bagno
sami swoi podoić
ojczyznę pragną
XXX
Honor plamicie
gdy szmacie powierzacie
brudnych rąk mycie
XXX
Złym służąc bogom
krętacze w twarze patrzeć
bliźnim nie mogą
XXX
Drwiny nie stosuj
bumerang trafia w zera
ironia losu
XXX
Satyry miecze
zadrasną miłość własną
bez śmiechu beczek
XXX
Gdzie jarzma łańcuch
na szczycie zobaczycie
kpów i zaprzańców
XXX
Gdy sprzyja humor
ocalmy świat normalnych
przed śmieszną dumą
XXX
Strzelamy gafy
po trochu i bez prochu
Polak potrafi
XXX
Gdy gromi etyk
autorytet ma skryte
myśli niestety
XXX
Na przekór mistrzom
zero zera popiera
jednostki niszcząc
XXX
Gnije słów owoc
gdy plotka się nie spotka
z prawdą życiową
XXX
Głębsze kielichy
na zdrowie wznosi człowiek
płytki i lichy
XXX
Gdy po łup sięga
słabeusza nie wzrusza
żadna potęga
XXX
Pod złota strażą
choroby żrą dobrobyt
jak rdza żelazo
XXX
Choć mają talent
debilom nie umilą
życia mądrale
XXX
Na polu zniewag
ciemnota klątwy miota
z prawa do lewa
XXX
Gdy żyje w cieniu
w oczach miernot ofermą
jest nawet geniusz
XXX
Na serio biorę
wasz postulat – do stu lat
dotrę z humorem
XXX
Choć wicher dmucha
smutne twarze rozmarzę
pogodą ducha
XXX
Człowiek z ochotą
ma zamiar przemijania
zatrzymać potok
XXX
Sławi idiota
złote czasy dla łasych
na worki złota
XXX
Nikczemnych ludzi
dopiero wielkie zero
do czynu budzi
XXX
Trwa mózgów burza
gang potrafi bez gafy
kraść i zadłużać
XXX
Przy żłobie stanął
teraz w głowie ma owies
w korycie siano
XXX
Świń trzodę chlewną
ujrzycie przy korycie
żrą się na pewno
XXX
Naiwność święta
jak nędzarz noce spędzasz
śpiąc na diamentach
XXX
Gdy łupy dzielą
złoty cielec ma wiele
skarbów dla cieląt
XXX
Pragną barany
wejść z odwagą na zagon
głów kapuścianych
XXX
Wielka z tym bieda
że byk srogi za rogi
złapać się nie da
XXX
Szaraczka poznaj
uchem strzyże gdy bliżej
jest lufa groźna
XXX
Interes złoty
na ciała nasze działa
tak jak narkotyk
XXX
Na trudnej drodze
nic nie wstrzyma olbrzyma
gdy chce być wodzem
XXX
W oczy prawd nie syp
ludzka zawiść zadławi
twoje sukcesy
XXX
Dumna i blada
jest głowa pomnikowa
mucha nie siada
XXX
Prywata zbrzydła
pozwólmy dziełom wspólnym
rozwinąć skrzydła
XXX
Patrz mu na ręce
palce sparzy towarzysz
gdy skradnie więcej
XXX
Z rozpaczy zawył
biedaczysko spadł nisko
ze szczytu sławy
XXX
Głupi oszołom
w zaufaniu wieść zaniósł
nieprzyjaciołom
XXX
Plotek ciekawy
mantyka nos swój wtyka
w nieswoje sprawy
XXX
Widzą sąsiedzi
jak śmiało tniesz tę gałąź
na której siedzisz
XXX
Zęby mu pękną
gdy zgrzyta skarżypyta
swą sztuczną szczęką
XXX
Szedł mi na rękę
bez łapówek półgłówek
deptał ją z wdziękiem
XXX
Pije na umór
więc w czaszce ozór mlaszcze
choć brak rozumu
XXX
Z siebie się śmiejmy
smutne wnętrza upiększa
uśmiech kolejny
XXX
By zniszczyć grono
książkom wierne – Internet
wynaleziono
XXX
Dobra go korcą
gdy złodziej w twej zagrodzie
jest ich dozorcą
XXX
Czyż nie ma granic
okradani przez drani
kradniemy sami
XXX
W czasach pogardy
sumienia nie wymieniaj
za żadne skarby
XXX
Kpy leją poty
marmur niosą na posąg
własnej głupoty
XXX
Drań kopie szuję
a ty popatrz jak kopacz
darń przekopuje
XXX
Od świtu koszą
o litość prosi żyto
źdźbła łkają rosą
XXX
Technikę cenię
lecz akurat natura
jest mym natchnieniem
XXX
Chaber – pól biedak
choć rozkwita wśród żyta
chleba nam nie da
XXX
Gdy trwa zabawa
człowiecza – małpie miecza
do rąk nie dawaj
XXX
Gniew źle nam służy
huragan nie pomaga
uciszyć burzy
XXX
Wzbij się nad morze
w bajorze dumny orzeł
utonąć może

TRZYKROPKI

Raz w raju Adam
przez węża pościł.
Koniec miłości.
Małżeńska zdrada.

XXX

Ojciec nagrodzić chciał syna,
gdy złotem sypnęły żniwa.
Syn złotych gór oczekiwał.
Wnet złotą rybkę otrzymał.

XXX

Po ślubie jestem szatanem,
chociaż bywałem aniołem.
Nad czołem rogi przypiąłem.
Samotnym diabłem zostanę.

XXX

Całowała nieraz
czule: usta w usta.
Słodki romans ustał.
Gębę mną wyciera.

XXX

Może wymienić ktoś zechce
ojczyste słowa niektóre.
Nieboszczyk – niech siusia z chmurek.
Deszczyk – niech leży na desce.

XXX

Mrozisz mnie, żono, rozmową
wczoraj i dziś; może jutro.
Powiedz choć raz ciepłe słowo.
Jedno już mówię: „futro”.

XXX

Gęś straciła pierze.
Trybunał się najadł.
Sąd podaje jaja
częściowo nieświeże.

XXX

Łupnął mnie w szczękę.
Później głęboko
podbił mi oko.
Szedł mi na rękę.

XXX

Nie szedł na udry.
Jak tchórz – bez słowa
dłoń pocałował.
Wolałby ugryźć.

XXX

Dbał o swą kieszeń
bogaty bliźni.
Glebę użyźnił.
Ja go nie wskrzeszę.

XXX
Cieszy się motłoch.
Mknie czarownica.
Tłumy zachwyca,
gdy macha miotłą.

XXX

Popuszczam wodze
fantazji przy nich.
Chłop wie, co czyni.
Sam nie urodzę.

XXX

Bądź odważny jak żołnierz.
Miej odwagę cywilną.
Choć do żony ci pilno,
nie wylewaj za kołnierz.

XXX

Miło być malcem.
Byłem jak ogół
w szponach nałogu.
Ssaliśmy palce.

XXX
Niedługo umrę.
Już krok do mety.
Wrzucam sekrety
jak kamień w trumnę.

 

XXX
Poezji tytan
wniósł plon bogaty.
Odszedł w zaświaty.
Dzieł nikt nie czyta.

XXX

Walę w mur głową
jak młota rywal.
Zdobi mnie śliwa.
Głupoty owoc.

XXX

Kuł tak jak dzięcioł
przejęty strachem.
Wykuł na blachę.
Przegrał z pamięcią.

XXX

Każdy coś umie,
ty też potrafisz.
Ozdobisz afisz.
Nim zginiesz w tłumie.

XXX

Gdy złączyć chcesz połowy,
nadzwyczaj musisz się starać.
Półgłówków płacze para.
Nie tworzą jednej głowy.

XXX

Ust i serc nie rani
ten samotny żagiel.
Łowi szprotki nagie.
Gołymi rękami.

XXX

Smalili do niej
wszyscy cholewki.
Wygrał chłop krewki.
Wstyd, łyse konie.

XXX

Latał z wesołą
jak gil panienką.
Dziś śpiewa cienko.
Puka się w czoło.

XXX

Rój chłopców krzepkich
kocha urocza.
Klapki na oczach.
Brak piątej klepki.

XXX

Jest jak czerwona
płachta na byka.
Fika jak dzika.
W jego ramionach.

XXX
Gdy ślubna żona hasa,
małżonek tonie we łzach.
Ona hasa, on pełza.
Zabrakło kwasom zasad.

XXX

Zalecam się do panien,
co nocą ze mną psocą.
Nie pytaj lepiej: „Po co?”.
Uchylam to pytanie.

XXX

Umyka od żony,
bo uwielbia zmianę.
Rumiany kochanek.
Świeżo upieczony.

XXX

Noc oddaje kolegom,
gdy są krzepcy i młodzi.
We dnie jej to przechodzi.
Do porządku dziennego.

XXX

Areszt na nią połóż
wśród puszczańskich ścieżek.
Niech tu się rozbierze.
Od góry do dołu.

XXX

Kocham błędną owcę,
więc razem z nią chodzę.
Jest n a dobrej drodze.
Schodzi na manowce.

XXX

Od wielu godzin
serce mu płonie.
Sam na peronie.
Pociąg odchodzi.

XXX

Wśród pań i pierzyn
chciał wygrać robra.
Do pań się dobrał.
Bez jednej leży.

XXX

Długo już pościsz
na łez padole.
Chleb w oczy kole.
Nie żyw wrogości.

XXX

Odwiedził łóżko
mistrz po wieczerzy.
W szczęście uwierzył.
Spał z dobrą wróżką.

XXX

Dziewczynę popieść.
Nie dręcz gadaniem.
Nie nęci panien
trup na urlopie.

XXX

Pragnął mieć na przyszłość
seksu amatorkę.
Kusił ją rozporkiem.
Nic z tego nie wyszło.

XXX

Naucz się cenić
wisielczy humor.
Unoś się dumą.
W cieniu szubienic.

X X X

Na bezprawie klniesz wściekle,
na korupcję narzekasz.
Takie prawo człowieka.
Sprawiedliwość jest w piekle.

X X X

Partia obietnic
ma żer dla tłumu..
Da śmieci umów.
Uświetni śmietnik.

X X X

Jest przed młodzieżą
problem elity.
Ster wziął polityk.
A rządzi nierząd.

X X X

Dzięki mamonie
żył nadzwyczajnie.
Miał własną stajnię.
Kopał się z koniem.

X X X

Brudne pieniądze
prał w mętnej wodzie.
Los jego podziel.
W sądzie jak sądzę.

X X X

Pcha za parawan
prawdy zbyt nagie.
Jak pies łże blagier.
Wstydliwa sprawa.

X X X

Gna ku nam bieda
wielkich rozmiarów.
Strach padł na naród.
Ukryć się nie da.

X X X

Lęk w ludziach budził,
gdy byli słabi
Wziął w dłoń karabin.
Wyszedł na ludzi.

X X X

Plany roztoczył
niesamowite.
Zgorszył elitę.
Kpił w żywe oczy.

FRASZKI

 

Łopot
Na nic orlich skrzydeł łopot,
gdy po uszy wpadniesz w błoto.

XXX

Na wąsy
Czy wąsów twych wiecha
do nas się uśmiecha,
czy też ostro kąsać
chcą zęby spod wąsa?!

XXX

Stoły
Gdy na moim stole
ziemniaki i olej,
kusi mnie biesiada
przy stole sąsiada.

XXX

Podział
Dzięki swej pracy
żyją biedacy;
dzięki pieniądzom
idioci rządzą.

XXX

Hipokryzja
Żony swe kochamy
uczuciem głębokim
pomiędzy skokami
z innymi – na boki.

XXX

Wygląd

Pod siwą brodą
zmarszczki na twarzach;
wygląda młodo,
kto się zestarzał.

XXX

Lek

Ból życia leczmy
śmiechem słonecznym!
XXX

Horpyny władzy
Wierni nie wierzą
rządzącym jędzom.
Gdzie rządzi nierząd,
na rządy zrzędzą.

XXX

Wierszyk z pompą

Choć mieszkasz przy pompie,
postępuj jak skąpiec:
czerp wodę z wystąpień,
skarpetki jak słoń pierz…
Cy uda się kąpiel?
Przypuszczam, że wątpię.

XXX

Postęp

Ludzie nam rosną,
tęskniąc za knieją;
już z dżungli w kosmos
dotrzeć umieją.

XXX

Kierat

Tak trudno ogiera
wprząc w życiowy kierat!
Do pracy ma szkapa
większy odeń zapal!

XXX

Sum

Gdy sum zobaczył
z przynętą haczyk,
a z nim wędzisko…
wił się jak piskorz.

XXX
Stary koń

Za złe mu nie bierz:
hasał jak żrebie;
przebył jak pacjent
końską kurację.

XXX

Śladem Sokratesa

Choć ku Ksantypie
nocami łypie,
śpi z młoda kozą
tak jak filozof.

XXX

Dar
Są niebios darem
dwa źródła potęg:
komórki szare
i ręce złote.

XXX

Siła oręża
Kto chce zwyciężać
siłą oręża,
ten się nie kładzie
na barykadzie.

XXX

Sztandar i proporzec
Mafijna banda
rozwija sztandar,
więc lud w pokorze
zwija proporzec.

XXX

Tajniki
Gdy chcesz znaleźć sposób,
by dojść do sekretu,
nie czytaj donosów
od analfabetów.

XXX

Postawa życiowa
Kto się obywa,
stroni od prywat;
zachłanność dzieli
obywateli.

XXX

Warunek sukcesu
Kto się głowi,
zna metodę:
- Karierowicz
musi odejść!
XXX

Pociąg
Choć ma biedaczka
nogi jak kaczka,
ciągnie do młodych
jak gęś do wody.

XXX

Darcie szat
Ten symbol zrozummy,
gdy etyk drze szaty:
- Cnotliwy jest dumny,
niecnota – bogaty.

XXX

Pokolenia
Nie licz na potomność!
Wnuki cię zapomną.

CHIŃSZCZYZNA

Poliglota wyznał:
„- Piękna jest chińszczyzna!”
Czcił Chiny ten człowiek
nade wszystko – w mowie,
ale z Chińczykami
mistrz – niestety – zamilkł:
„- Z moim ideałem
w życiu nie gadałem!”

X X X

W „DZIKIM KRAJU”

Żyć po królewsku
pośród nas chcieli;
mogli bez przeszkód
grać rolę elit.
Ich rząd uświetnił
bursztyn i złoto;
za deszcz obietnic
zostawią – potop.
Gdy już z beztroską
furę głupstw palną;
stwierdzą, że polskość
to nienormalność;
potem znikają
jak król Walezy,
bo „na tym kraju”
im nie zależy.

X X X

NA POŻEGNANIE

Wyjeżdża rozrzutnik;
żegnamy go smutni;
mógł wszystko wyprzedać
nim zjawi się bieda…
Zatrzymał nimb sławy,
nam – długi zostawił;
po życiu z ofermą
nadchodzi czas miernot.

X X X

TOAST DLA CZARNYCH OWIEC

„ – Na świat nie przyjdzie tu żaden geniusz!!
Nie każdy pragnie żyć w waszym cieniu!
Uczciwy miejsca tu nie zagrzeje,
gdzie żyją tacy jak wy – złodzieje!
Wznosimy przeto toast – na zdrowie
wszystkich parszywych i czarnych owiec!”

X X X

O UMIARZE

Źle, kiedy naród
nie zna umiaru;
kraj swój zniszczycie
przez nadużycie!

X X X

KONOPIŃSKI DZIECIOM

 

SPOTKANIE Z CZARODZIEJEM

 

Wczoraj spotkałem się z czarodziejem,
co do rozpuku przez łzy się śmieje
i umie takie wyczyniać cuda,
że pryska nuda, gdy żart się uda!
Ten nasz czarodziej myśli wciąż o tym
jak ludziom księżyc dać szczerozłoty,
jak przejść na drugą stronę zwierciadła,
jak podnieść gwiazdkę, co z nieba spadła,
jak suche siano przemienić w zieleń,
jak z dni powszednich stworzyć niedziele,
jak brzydkie słowa cofnąć do gardła,
jak wskrzesić przyjaźń, która umarła,
jak z kół pogiętych zmajstrować bicykl,
jak świeże jajka mieć z jajecznicy,
jak zmienić patyk w kwitnącą gałąź,
jak rozbić szklankę, by znów mieć całą,
jak z barszczu zrobić świeże buraki
i zupę z gwoździ warzyć jak fakir,
jak mówić niemo, jak ciszy słuchać,
jak zamknąć w butli wielkiego ducha,
jak wznosić z lodów lodową górę
i jak z radości skakać do chmurek,
jak zmienić babcię w panienkę młodą
i jak pogodzić się z niepogodą,
jak zdobyć stolik, co się nakrywa,
jak latający utkać nam dywan,
jak rozgryźć wszystkie twarde orzechy,
jak na dnie smutku znaleźć uśmiechy
i jak odszukać magiczne słowa,
by wesołością świat zaczarować!

AFORYZMY ciąg dalszy

 

Uczeni zamieniają znaki zapytania w wykrzykniki.

X X X X

Dom bez książek pogrążony jest w ciemnocie.

X X X X

Dowódcy umywają ręce w krwi żołnierzy.

X X X X
.
Brudną robotę powierza się zazwyczaj ludziom o czystych rękach.

X X X X

Błaznowi korona z głowy nie spadnie.

X X X X

Symulanci są zdrowi aż do śmierci.

X X X X

Złote ręce nie zastąpią szarych komórek.

X X X X

Myśl o wolności zniewala wszystkie umysły.

X X X X

Złe prawo zamyka proste drogi, a otwiera kręte ścieżki.

X X X X

Wiatr, który dmie w nasze żagle, wieje w oczy wrogom.

X X X X

Kopiąc dołki pod bliźnimi, nie dotrzesz do serca Ziemi.

X X X X

Kto nie usypia sumienia, budzi zaufanie.

X X X X

Wierz w rozum, a zrozumiesz wiarę.
X X X X

Człowiek jest robotem Boga.

X X X X

Religie rzucają ludzi na kolana.

X X X X

Bóg najbardziej kocha biednych, głodnych, chorych i samotnych. Dlatego wcześniej ich do siebie zabiera.

X X X X

Byt – dożywotnia kara życia.

X X X X

Nie ma sensu żyć bez idei. Chyba, że idea jest bez sensu.

X X X X

Można przechytrzyć każdą kobietę. Z wyjątkiem Śmierci.

X X X X

Choć urosną ci skrzydła, nie odrywaj się od Ziemi.

X X X X

Kto musi dźwigać zbyt wielkie ciężary, opuszcza ręce.

X X X X

Kto stracił twarz, nie odnajdzie jej w żadnym lustrze.

X X X X

Wielkie słowa nie powiększą małych ludzi.

X X X X

Stanowisko nie jest miarą wielkości człowieka.

X X X X

Gdy siła młota zawiedzie, spróbuj mur przebić głową.

X X X X

Trudno iść z podniesioną głową, gdy naplują ci w twarz.
X X X X

Myśl rozsądnie, a rozsądzisz pomyślnie.

X X X X

Sam nie udźwigniesz sukcesu.

X X X X

Na szczyty wchodzi niewielu, po szczytach chodzi garstka.

X X X X

Płytcy nie osiadają na mieliznach.

X X X X

Gałgany potrafią wszystko zeszmacić.

X X X X

Głupcy otaczają się głupszymi, mędrcy – mądrzejszymi.

X X X X

Mędrzec wśród kretynów sprawia wrażenie idioty.

X X X X

Zaślepienie przywódców otwiera oczy narodowi.

X X X X

Ludzie, którzy niedawno zeszli z drzew, wjeżdżają w nie samochodami.

X X X X

Kłamstwo ma krótkie nogi, ale kocha wysokie loty.

X X X X

Jaka szkoda, że piszą przeważnie ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

X X X X

Nie wysługuj się służalcom!

X X X X

Ręce, splamione łapówkami, można umyć, ale sumienia oczyścić się nie da.

X X X X

Za brudne pieniądze nie kupisz czystych uczuć.

X X X X

Blask drogich kamieni oślepia tych, którzy nie błyszczą umysłem.

X X X X

Krople łez drażą nasze serca.

X X X X

Strzeż się bratniej dłoni uzbrojonej w sztylet!

X X X X

Twarde głowy podpierają się giętkimi kręgosłupami.

X X X X

Ofiara losu dzieli los ofiar.

X X X X

Gdy czart podnosi ogon, aniołom opadają skrzydła.

X X X X

Droga z ust do ucha jest stanowczo zbyt krótka!

X X X X

Nie da się myśleć, gdy myśli się o jedzeniu.

X X X X

Wampir na diecie pije sok z marchwi.

X X X X

Pączek rozkwita w ustach, a owocuje w biodrach.

X X X X

Nie leż plackiem przed babami!

X X X X

Ucz się od słoni mrówczej roboty!

X X X X

Pchły tygrysa się nie boją.

X X X X

Autorytety moralne nie cieszą się autorytetem.

X X X X

Zawsze mówię, o czym myślę, że przyniesie mi korzyść.

X X X X

Prawdomówni okłamują nas, biorąc udział w reklamie.

X X X X

Ziemia – przystanek na drodze z wieczności do wieczności.

X X X X

Geniusz ma ograniczenia, głupota jest bezgraniczna.

X X X X

Życie jest zbyt krótkie, by spłacić za nie długi Bogu.

X X X X

Ludzie małego kalibru strzelają z pepeszy.

X X X X

Miłość sławy zabija sławę miłości.

X X X X

Kto mówi prawdę naraża się na kłamliwe oszczerstwa.

X X X X

Analfabeci stawiają krzyżyki na naszym dorobku.

X X X X

Fanatycy gotowi są umierać za ideę, dla której pragną żyć.

X X X X

Czas odbiera nam młodość, ale za to dodaje zmarszczek.

X X X X

Kto dźwiga w życiu własne garby, temu – jak wielbłądowi – dołożą ciężarów.

X X X X

Im dłużej w życiu knocisz, tym więcej musisz gasić świeczek na urodzinowym torcie.

X X X X

Tragedia życia polega na tym, że jest komiczną farsą z dramatycznym zakończeniem.

X X X X

Dyktatury funkcjonują wyłącznie dzięki funkcjonariuszom.

X X X X

Wojna: pieśń o umieraniu przy akompaniamencie armat.

X X X X

Lepiej dźwigać krzyż przez całe życie, niż na nim zawisnąć.

X X X X

Strumieni łez nie utopisz w morzu alkoholu.

X X X X

Ze smutkiem żegnamy tych, którzy oddali szare życie doczesne za szczęście wieczyste.

X X X X

Marsz weselny prowadzi nas do łoża, marsz wojskowy – na wieczny spoczynek.

X X X X

Zachwycaj się prądami literackimi, ale jako twórca – płyń pod prąd.

X X X X

Gdy mróz zwarzy większość kwiatów jabłoni, owoce będą dorodniejsze.

X X X X

Nawet najwięksi ponuracy uśmiechają się na widok aparatu fotograficznego.

X X X X

Pochlebiam sobie, że nie pochlebiam pochlebcom.

X X X X

Nie wystawiajcie błazna na pośmiewisko!

X X X X

AFORYZMY

 

Aforystyka: taniec na pointach.

X X X X

Drabinę kariery wymyślili ci, którzy na szczyt wjeżdżają windą.

X X X X

Los uśmiecha się rzadko, najczęściej się z nas śmieje.

X X X X

Dobre rady sprowadzają nas na złe drogi.

X X X X

Bezgrzeszni grzeszą pychą.

X X X X

Nie rozumiem zarozumialców.

X X X X

Ponuracy są komiczni.

X X X X
Nie licz na wyrachowanych.

X X X X

Prawdziwe bogactwo mierzy się ilością fałszywych przyjaciół.

X X X X

Najłatwiej skubie się tego, który stroi się w cudze piórka.

X X X X

Kariera jest jak tor saneczkowy; ledwo się wdrapiesz na szczyt, musisz zjeżdżać.

X X X X

Drogą oprawą nie wzbogacisz ubóstwa myśli lichych książek.

X X X X

Rząd nie pragnie rządzić, wystarczą mu porządne podatki.

X X X X

Ileż trzeba siły, by udźwignąć swoje słabostki.

X X X X

Czarcie plemię czuje się w piekle jak w raju.

TRIOLETY

Do pustych kieszeni
nie trafią frazesy;
nie mówcie, szaleni,
do pustych kieszeni.
Choć krzykacz się pieni,
nie napełni kiesy;
do pustych kieszeni
nie trafią frazesy.

x x x x

Gdy nie umiesz lepiej,
to lepiej nic nie mów!
Zamknij buzię, cepie,
gdy nie umiesz lepiej!
Kto byle co klepie,
Ten szkodzi bliźniemu;
Gdy nie umiesz lepiej,
To lepiej nic nie mów!

x x x x

Kwiaty kłamstw siejemy,
by zbierać owoce;
bez wstydu, bez tremy
kwiaty kłamstw siejemy.
Liczymy na dżemy,
a spijamy ocet;
kwiaty kłamstw siejemy,
by zbierać owoce…

x x x x

Od głupców się uczymy,
że głupcem być nie warto!
Jedynie tej maksymy
od głupców się uczymy.
Gdy wpuszczą cię w maliny,
kładź tamę głupim żartom!
Od głupców się uczymy,
że głupcem być nie warto.

x x x x

Opanuj się, chamie,
panie, się pohamuj,
Bo gniewem się splamię;
opanuj się, chamie!
Wybryki twe chrzanię
i pogląd do chrzanu!
Opanuj się, chamie!
Panie, się pohamuj!

Gbur się obraża,
bo jest ponury!
Za śmiech na twarzach
gbur się obraża.
Tną żarty kpiarza
aż lecą wióry;
gbur się obraża,
bo jest ponury.

x x x x

Ważna osobo –
służ narodowi!
Panuj nad sobą –
ważna osobo!
Bądź władz ozdobą,
zamiast łup łowić!
Ważna osobo –
służ narodowi!

x x x x

Śni o wyborach
twórca obietnic;
Cwaniaków sfora
śni o wyborach.
Znikł jak kamfora
marzeń sen letni;
Śni o wyborach
twórca obietnic.

X x x x

Nie łapie much orzeł
w locie ku obłokom;
choć gżą się w oborze,
nie łapie much orzeł!
O gnój dbać nie może,
kto mierzy wysoko;
nie łapie much orzeł
w locie ku obłokom!

x x x x
Najpierw zasługa,
potem – zapłata;
pazerność ugaś!
Najpierw zasługa!
Choć toniesz w długach,
los figle płata:
Najpierw zasługa,
potem – zapłata!

HAIKU BEZ LIKU

Idą z kolędą
przy żłobie siano sobie
przywłaszczać będą

 

Cieszy to władzę
że pokorni konformizm
mają na fladze

 

Do władzy portu
wciąż płyną z głupią miną
wybrańcy fortun

 

Datkiem dla szelmy
narażasz łapówkarza
na grzech śmiertelny

 

Wieprz porósł w pióra
i jak sokół wysoko
chce bujać w chmurach

 

Nie pudruj pyska
kto twarz stracił wśród braci
czci nie odzyska

 

W zmywaków strudze
bez łyżek bractwo liże
talerze cudze

 

Z życiem się biedzi
erudyta słów tytan
i sługa wiedzy

 

Igrają z prawem
więc wyłóżmy usłużnym
kawę na ławę

 

W imieniu prawa
z ustaw kpiny czynimy
czy to praw zawał

 

Władzę ma wałkoń
los jest ślepy więc przepych
daje pyszałkom

 

Czas umrzeć skoro
łapówkarze od marzeń
opłaty biorą

 

Wszystko utracisz
gdy cię zdmuchną jak próchno
z ziemskiej połaci

 

Przyczyna żenad
siano w głowie lub owies
oleju nie ma

 

Męczy się władza
pracy dużo ma urząd
gdy nam przeszkadza

 

Wszystko obieca
polityk by na szczyty
wejść po twych plecach

 

Przez bagno zgryzot
brną partie wiec się martwię
że się zagryzą

 

Kręcąc swój biznes
tani dranie działaniem
niszczą ojczyznę

 

Swatać nie próbuj
przecież honor z mamoną
nie wezmą ślubu

 

Sumienia obudź
gdy złodziejom się kleją
pyski do żłobu

 

Plujący w kaszę
przejęli rolę elit
w ojczyźnie naszej

 

Męstwem się wykaż
Nie toleruj u steru
nieudacznika

 

Złodziejom przebacz
nie pojmą że o dojną
krowę dbać trzeba

 

Petentom życzmy
nie gińcie w labiryncie
biurokratycznym

 

Kąśliwym piórem
kpiarzy zakon cwaniakom
zajdzie za skórę

 

Ten który milczy
utknie w bagnie jak jagnię
w ostępach wilczych

FRASZKI NOWE

OSTRZEŻENIE
„- Na drodze do portu
w morzu draństw zbłądzicie!”
– rzekł zdobywcom fortun
rozumu właściciel.

 

AFISZ
Nigdy na plakat
nie pchaj Polaka!
Pchać się na afisz
Polak potrafi!

 

ZMOWA MIERNOT
Miernoty łączy przyjaźń;
wybitnych się wybija.

 

BROŃ
Gdy tępy głupiec
Skórę nam łupie,
ostrą ironią
mędrcy się bronią.

 

PRAWDA
W zaplutych ustach krętaczy
prawda jest prosta jak haczyk.

HAIKU

Kpicie że starzec
jak orzeł żyć nie może
to się okaże

 

W serce zraniony
szyderca nie ma serca
dla sług mamony

 

W głowie dynamit
gdy treść ważką swą fraszką
wiążę rymami

 

Zaproś pod strzechę
prawdę nagą z powagą
kłamstwo z uśmiechem

 

Draniu przeklęty
skutecznie cię uwiecznię
za twe przekręty

 

Wstyd w kraju moim
znakomity polityk
ojczyznę doi

 

Elity chore
od kolebki żrą chlebki
z czarnym kawiorem

 

Kradnie elita
a zwłaszcza gdy przywłaszcza
sobie kapitał

 

Sukcesu szczegół
wziął procent za owoce
pracy kolegów

 

Głowa mu pęka
drży matoł przed utratą
władzy w swych rękach

 

Strachu maczugą
przyzwoitość wybito
z głów władzy sługom