HAIKU BEZ LIKU

Idą z kolędą
przy żłobie siano sobie
przywłaszczać będą

 

Cieszy to władzę
że pokorni konformizm
mają na fladze

 

Do władzy portu
wciąż płyną z głupią miną
wybrańcy fortun

 

Datkiem dla szelmy
narażasz łapówkarza
na grzech śmiertelny

 

Wieprz porósł w pióra
i jak sokół wysoko
chce bujać w chmurach

 

Nie pudruj pyska
kto twarz stracił wśród braci
czci nie odzyska

 

W zmywaków strudze
bez łyżek bractwo liże
talerze cudze

 

Z życiem się biedzi
erudyta słów tytan
i sługa wiedzy

 

Igrają z prawem
więc wyłóżmy usłużnym
kawę na ławę

 

W imieniu prawa
z ustaw kpiny czynimy
czy to praw zawał

 

Władzę ma wałkoń
los jest ślepy więc przepych
daje pyszałkom

 

Czas umrzeć skoro
łapówkarze od marzeń
opłaty biorą

 

Wszystko utracisz
gdy cię zdmuchną jak próchno
z ziemskiej połaci

 

Przyczyna żenad
siano w głowie lub owies
oleju nie ma

 

Męczy się władza
pracy dużo ma urząd
gdy nam przeszkadza

 

Wszystko obieca
polityk by na szczyty
wejść po twych plecach

 

Przez bagno zgryzot
brną partie wiec się martwię
że się zagryzą

 

Kręcąc swój biznes
tani dranie działaniem
niszczą ojczyznę

 

Swatać nie próbuj
przecież honor z mamoną
nie wezmą ślubu

 

Sumienia obudź
gdy złodziejom się kleją
pyski do żłobu

 

Plujący w kaszę
przejęli rolę elit
w ojczyźnie naszej

 

Męstwem się wykaż
Nie toleruj u steru
nieudacznika

 

Złodziejom przebacz
nie pojmą że o dojną
krowę dbać trzeba

 

Petentom życzmy
nie gińcie w labiryncie
biurokratycznym

 

Kąśliwym piórem
kpiarzy zakon cwaniakom
zajdzie za skórę

 

Ten który milczy
utknie w bagnie jak jagnię
w ostępach wilczych

Comments are closed.