TRZYKROPKI

Raz w raju Adam
przez węża pościł.
Koniec miłości.
Małżeńska zdrada.

XXX

Ojciec nagrodzić chciał syna,
gdy złotem sypnęły żniwa.
Syn złotych gór oczekiwał.
Wnet złotą rybkę otrzymał.

XXX

Po ślubie jestem szatanem,
chociaż bywałem aniołem.
Nad czołem rogi przypiąłem.
Samotnym diabłem zostanę.

XXX

Całowała nieraz
czule: usta w usta.
Słodki romans ustał.
Gębę mną wyciera.

XXX

Może wymienić ktoś zechce
ojczyste słowa niektóre.
Nieboszczyk – niech siusia z chmurek.
Deszczyk – niech leży na desce.

XXX

Mrozisz mnie, żono, rozmową
wczoraj i dziś; może jutro.
Powiedz choć raz ciepłe słowo.
Jedno już mówię: „futro”.

XXX

Gęś straciła pierze.
Trybunał się najadł.
Sąd podaje jaja
częściowo nieświeże.

XXX

Łupnął mnie w szczękę.
Później głęboko
podbił mi oko.
Szedł mi na rękę.

XXX

Nie szedł na udry.
Jak tchórz – bez słowa
dłoń pocałował.
Wolałby ugryźć.

XXX

Dbał o swą kieszeń
bogaty bliźni.
Glebę użyźnił.
Ja go nie wskrzeszę.

XXX
Cieszy się motłoch.
Mknie czarownica.
Tłumy zachwyca,
gdy macha miotłą.

XXX

Popuszczam wodze
fantazji przy nich.
Chłop wie, co czyni.
Sam nie urodzę.

XXX

Bądź odważny jak żołnierz.
Miej odwagę cywilną.
Choć do żony ci pilno,
nie wylewaj za kołnierz.

XXX

Miło być malcem.
Byłem jak ogół
w szponach nałogu.
Ssaliśmy palce.

XXX
Niedługo umrę.
Już krok do mety.
Wrzucam sekrety
jak kamień w trumnę.

 

XXX
Poezji tytan
wniósł plon bogaty.
Odszedł w zaświaty.
Dzieł nikt nie czyta.

XXX

Walę w mur głową
jak młota rywal.
Zdobi mnie śliwa.
Głupoty owoc.

XXX

Kuł tak jak dzięcioł
przejęty strachem.
Wykuł na blachę.
Przegrał z pamięcią.

XXX

Każdy coś umie,
ty też potrafisz.
Ozdobisz afisz.
Nim zginiesz w tłumie.

XXX

Gdy złączyć chcesz połowy,
nadzwyczaj musisz się starać.
Półgłówków płacze para.
Nie tworzą jednej głowy.

XXX

Ust i serc nie rani
ten samotny żagiel.
Łowi szprotki nagie.
Gołymi rękami.

XXX

Smalili do niej
wszyscy cholewki.
Wygrał chłop krewki.
Wstyd, łyse konie.

XXX

Latał z wesołą
jak gil panienką.
Dziś śpiewa cienko.
Puka się w czoło.

XXX

Rój chłopców krzepkich
kocha urocza.
Klapki na oczach.
Brak piątej klepki.

XXX

Jest jak czerwona
płachta na byka.
Fika jak dzika.
W jego ramionach.

XXX
Gdy ślubna żona hasa,
małżonek tonie we łzach.
Ona hasa, on pełza.
Zabrakło kwasom zasad.

XXX

Zalecam się do panien,
co nocą ze mną psocą.
Nie pytaj lepiej: „Po co?”.
Uchylam to pytanie.

XXX

Umyka od żony,
bo uwielbia zmianę.
Rumiany kochanek.
Świeżo upieczony.

XXX

Noc oddaje kolegom,
gdy są krzepcy i młodzi.
We dnie jej to przechodzi.
Do porządku dziennego.

XXX

Areszt na nią połóż
wśród puszczańskich ścieżek.
Niech tu się rozbierze.
Od góry do dołu.

XXX

Kocham błędną owcę,
więc razem z nią chodzę.
Jest n a dobrej drodze.
Schodzi na manowce.

XXX

Od wielu godzin
serce mu płonie.
Sam na peronie.
Pociąg odchodzi.

XXX

Wśród pań i pierzyn
chciał wygrać robra.
Do pań się dobrał.
Bez jednej leży.

XXX

Długo już pościsz
na łez padole.
Chleb w oczy kole.
Nie żyw wrogości.

XXX

Odwiedził łóżko
mistrz po wieczerzy.
W szczęście uwierzył.
Spał z dobrą wróżką.

XXX

Dziewczynę popieść.
Nie dręcz gadaniem.
Nie nęci panien
trup na urlopie.

XXX

Pragnął mieć na przyszłość
seksu amatorkę.
Kusił ją rozporkiem.
Nic z tego nie wyszło.

XXX

Naucz się cenić
wisielczy humor.
Unoś się dumą.
W cieniu szubienic.

X X X

Na bezprawie klniesz wściekle,
na korupcję narzekasz.
Takie prawo człowieka.
Sprawiedliwość jest w piekle.

X X X

Partia obietnic
ma żer dla tłumu..
Da śmieci umów.
Uświetni śmietnik.

X X X

Jest przed młodzieżą
problem elity.
Ster wziął polityk.
A rządzi nierząd.

X X X

Dzięki mamonie
żył nadzwyczajnie.
Miał własną stajnię.
Kopał się z koniem.

X X X

Brudne pieniądze
prał w mętnej wodzie.
Los jego podziel.
W sądzie jak sądzę.

X X X

Pcha za parawan
prawdy zbyt nagie.
Jak pies łże blagier.
Wstydliwa sprawa.

X X X

Gna ku nam bieda
wielkich rozmiarów.
Strach padł na naród.
Ukryć się nie da.

X X X

Lęk w ludziach budził,
gdy byli słabi
Wziął w dłoń karabin.
Wyszedł na ludzi.

X X X

Plany roztoczył
niesamowite.
Zgorszył elitę.
Kpił w żywe oczy.

Comments are closed.